Karnawałowa frittata: niezastąpiona tradycja gastronomiczna


Podczas karnawału nie samym paradowaniem człowiek żyje. Jeść też trzeba, tym bardziej, że jest to ostatnia szansa na dozwolone tłuste obżarstwo przed Wielkim Postem. Frittata di carnevale jest to coś na rodzaj omletu z jaj, spaghetti, kiełbasy i sera. Istna bomba nie tylko kaloryczna ale i cholesterolowa. Ale tradycjne smakołyki należy szanować i kultować :)


Z zasłyszanych mi opowieści jest to danie tradycyjne, które wywodzi się z tych czasów kiedy to radość sprawiały małe rzeczy. Kiedyś nim jeszcze zaczęto tworzyć wozy karnawałowe i parady uliczne ludzie po prostu przebierali się i chodzili po wsiach, od domu do domu, tańcząc, śpiewając i bawiąc się. Coś na wzór naszych polskich kolędników. Właściciele domów odwiedzanych obdarowywali przybyszy tym co mieli, a że mieli zazwyczaj, to co im dała natura, zatem podarki były w formie: jaj, kiełbas, serów i wina. Na koniec dnia z otrzymanych podarków przygotowywano razem owy przysmak, słynną na całą kalabrię frittatę popijaną obowiązkowo szklaneczką wina domowego. Dziś już nikt nie chodzi po domach i nie zbiera podarków ale tradycja szykowania frittaty karnawałowej przetrwała do dnia dzisiejszego. Jaja, kiełbasę, ser i spaghetti w domu ma każdy. Kto ma ochotę na frittatę? 




Jaja rozbijasz w misce i mieszasz z ugotowanymi spaghetti al dente (mniej więcej 100g spagetti przeznacza się na 1 jajo). Na patelnię z rozgrzanym olejem wylewasz pierwszą połowę, na to kiełbasa pokrojona w plasterki i ser, i przykrywasz drugą połową spaghetti z jajami. Oczywiście wszystko przyprawione do smaku solą i odrobiną pieprzu. Na małym ogniu smażysz pod przykryciem. Z całegoo procesu szykowania frittaty najważniejszy sprawdzian dla przyszłej gospodyni domowej następuje właśnie teraz. Jeżeli niewiasta potrafi przewrócić omlet na drugą stronę bez problemu podrzucając go do góry, to znaczy że jest gotowa na małżeństwo. Frittata jest gotowa wtedy gdy z obu stron jest zarumieniona. Przyznaję się. Nigdy nie robiłam takiej frittaty sama. I nigdy żaden kalabryjczyk nie sprawdzał czy potrafię przewrócić omlet bez pomocy narzędzi kuchennych. A frittatę jadam zawsze przygotowaną przez kalabryjkę 100 procentową. Smak jest wart grzechu.


Etykiety: , , , , , , ,